„Buszujący w zbożu” - streszczenie szczegółowe - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Widząc jej smutek, poczuł się przygnębiony. Wyjaśnił jej, że „Pencey” była najgorszą ze szkół, w jakich się uczył. Wszyscy koledzy byli podli, a nauczyciele z czasem okazali się pospolitymi durniami. Szczerze wyznał, że nie lubił niczego, co wiązało się ze szkołą. Dziewczynka stwierdziła, że on przecież tak naprawdę niczego nie lubi. Holden zaprotestował, więc poprosiła go, żeby wymienił choć jedną rzecz, którą naprawdę lubi. Zamyślił się, lecz nie potrafił się skupić. Przypomniał sobie jedynie zakonnice, które poznał w barze przy dworcu i Jamesa Castle’a, chłopca z Elkton Hill, który nie chciał odwołać tego, co powiedział o Philu Stabile’u. Koledzy Phila znęcali się nad Jamesem, ale go nie złamali. Wolał wyskoczyć przez okno niż wycofać się ze swych słów. Phoebe patrzyła na niego wyczekująco i wreszcie uznała, że jednak nie potrafi wymienić takiej rzeczy. Holden odparł, iż lubi Alika i lubi z nią rozmawiać. Dziewczynka uznała, że to się nie liczy, bo Alik nie żyje.

Po chwili spytała, co chciałby robić w życiu. Na to pytanie również nie potrafił jednoznacznie odpowiedzieć. Nie chciał być uczonym ani adwokatem jak ojciec. Nagle przypomniał sobie słowa piosenki, którą śpiewał chłopiec, wracający z kościoła z rodzicami. Uświadomił sobie, że miał swoje zadanie do spełnienia, które polegało na tym, aby schwytać każdego, kto znalazł się nad przepaścią, chroniąc go w ten sposób przed niebezpieczeństwem. Phoebe milczała przez jakiś czas, a kiedy odezwała się, powtórzyła, że ojciec go zabije. Holden powiedział, że gwiżdże na to, po czym wyszedł do salonu, aby zadzwonić do pana Antoliniego, nauczyciela angielskiego z Elkton Hills, który uczył teraz na nowojorskim uniwersytecie.

23.
Odbył krótką rozmowę z nauczycielem, obawiając się, że rodzice w każdej chwili mogą wrócić do domu. Przyznał się, że został wyrzucony z „Pencey”, a pan Antolini powiedział, że może przyjść do niego, kiedy tylko będzie chciał, choćby za chwilę. Phoebe włączyła radio i gdy wszedł do pokoju, zaprosił ją do tańca. Przez jakiś czas tańczyli w milczeniu, a potem Holden wyłączył radio. Dziewczynka wskoczyła do łóżka, prosząc, by dotknął jej czoła. Wyjaśniła, że siłą woli zapragnęła dostać gorączki. Nie chciał robić jej przykrości, więc przyznał, że ma gorące czoło. Nagle wycofała się na drugi koniec łóżka, szepcząc, że słyszała skrzypienie drzwi wejściowych. Przestraszony Holden szybko wyłączył światło, zgasił papierosa i ukrył się w szafie ściennej. Po chwili do pokoju weszła matka i z troską zaczęła dopytywać się, dlaczego Phoebe jeszcze nie śpi. Poczuła dym papierosowy i zarzuciła córce, że paliła papierosa. Dziewczynka odparła, iż tylko raz zaciągnęła się i natychmiast wyrzuciła papierosa za okno.

Chciała jak najszybciej pozbyć się matki, lecz ta zapytała, czy film, na którym była w kinie, podobał się jej. Wreszcie kobieta wyszła i Holden wysunął się z szafy. Chciał jak najszybciej opuścić mieszkanie, choć Phoebe prosiła, aby poczekał aż rodzice zasną. Był roztrzęsiony i choć nie bał się, że go zabiją, pragnął uniknąć nieprzyjemnej sytuacji, gdyby doszło do spotkania. Obiecał siostrze, że zobaczy przedstawienie, w którym grała jedną z ról i do wtorku zatrzyma się u pana Antoliniego. Pożyczył od niej kilka dolarów i nagle rozpłakał się. Długo nie mógł się uspokoić, obejmując dziewczynkę. W końcu przygotował się do wyjścia i oddał Phoebe swoją dżokejkę. Potem wymknął się z domu i zbiegł schodami kuchennymi, zupełnie niezauważony przez windziarza.

24.
Państwo Antolini mieszkali przy Sutton Place i Holden początkowo zamierzał iść do nich pieszo. Kiedy jednak znalazł się na powietrzu, poczuł się dziwnie słabo, więc pojechał na miejsce taksówką. Drzwi otworzył mu pan Antolini i wyraźnie ucieszył się na jego widok, żartując, że spodziewał się go zobaczyć z dzieckiem na ręku. Zaprowadził go do salonu, przepraszając za bałagan i wyjaśniając, że gościli kilku przyjaciół żony. Poczęstował Caulfielda papierosem, dopytując się, dlaczego został wyrzucony ze szkoły. Chłopak odparł, że zaliczył angielski, lecz oblał egzamin ustny z wymowy. Bolała go głowa i nie chciał wdawać się w zbyteczne dla niego wyjaśnienia, lecz wiedział, że nauczyciel tego oczekuje. Dodał, że egzamin ustny polegał na wygłoszeniu przemówienia bez wcześniejszego przygotowania, a klasa miała za zadanie przerywanie mówcy, krzycząc, że wypowiedź nie jest na temat.

Okrzyki doprowadziły go do wściekłości i otrzymał ocenę niedostateczną. Nie potrafił też wyjaśnić, dlaczego tak się zdenerwował. W międzyczasie do pokoju weszła pani Antolini, niosąc na tacy kawę i ciastka. Po chwili udała się do sypialni, a pan Antolini niespodziewanie powiedział, że przed paroma tygodniami jadł lunch z ojcem Holdena. Pan Caulfield chciał się z nim spotkać, ponieważ otrzymał dość przykry list od dyrektora „Pencey” z wiadomością, że syn opuszcza wykłady i nie przykłada się do nauki. Holden zaprotestował, mówiąc, że nie opuszczał lekcji. Mężczyzna nie wiedział, co mu powiedzieć. Czuł, że chłopak zmierza ku upadkowi, lecz nie był pewien, jaki to będzie upadek. Obawiał się, że w przyszłości Holden zawsze znajdzie jakiś powód, żeby nienawidzić innych. Caulfield odparł, że myli się, co do tej nienawiści, ponieważ jeśli nawet kogoś nienawidził, to uczucie to nie trwało zbyt długo. Pan Antolini obiecał mu, że uporządkuje swoje myśli i napisze do niego list, aby zrozumiał swoją sytuację.

W jego przekonaniu Holden nieświadomie staczał się w przepaść, szukając czegoś, czego nie może mu ofiarować jego środowisko. Nie chciał, żeby chłopak poświęcił życie w imię czegoś, co nie będzie tego warte. Holden obiecał, że przeczyta wszystko uważnie i zachowa jego list. W tej chwili marzył jednak tylko o tym, by położyć się spać i wypocząć. Nauczyciel nie miał jednak zamiaru zakończyć ich rozmowy. Oznajmił, że już wkrótce Holden będzie musiał uświadomić sobie, co chce osiągnąć w życiu i poradził, by natychmiast wyruszył w drogę, nie tracąc czasu. Zasugerował, żeby wziął się porządnie do nauki, ponieważ jest typem intelektualisty, który kocha wiedzę. Zdobyta wiedza umożliwi mu odkrycie prawd, które są bliskie jego sercu i uświadomi, że nie jest jedynym człowiekiem, w którym postępowanie innych budzi odrazę.

Caulfield słuchał go, z trudem powstrzymując ziewanie, którego w końcu nie zdołał opanować. Pan Antolini uśmiechnął się i uznał, że powinni pościelić dla niego łóżko. Kiedy wspólnymi siłami rozkładali tapczan, spytał go o Sally i Jane. Holden odrzekł, że wszystko w porządku i podziękował za pomoc. Jakiś czas później obudził się, czując, że coś dotyka jego głowy. Przerażony, stwierdził, że to pan Antolini siedzi tuż przy łóżku i pieszczotliwie gładzi jego włosy. Zaczął trząść się ze zdenerwowania i zażądał, aby mężczyzna wyjaśnił mu, co robi. Nauczyciel odparł, że po prostu siedzi i wielbi. Wówczas postanowił jak najszybciej opuścić to miejsce, choć pan Antolini starał się przekonać go, żeby poczekał do rana. Pospiesznie ubrał się, wyjaśniając, że musi odebrać walizki z dworca i wyszedł na korytarz. Mężczyzna przystanął w drzwiach i obserwował go. Potem zapewnił go, że nie zamknie mieszkania na klucz, żeby mógł wrócić. Caulfield podziękował za pomoc i wsiadł do windy.

25.
Świtało, kiedy Holden wyszedł na ulicę. Nie wiedział, dokąd ma iść, więc pojechał metrem na Dworzec Centralny. Przespał się na ławce w poczekalni, a kiedy się obudził, bolała go głowa i czuł się jeszcze bardziej przygnębiony. Mimowolnie zaczął rozmyślać o panu Antolinim, zastanawiając się, co powie żonie, kiedy ta odkryje, że nie nocował u nich. Potem pomyślał, że mógł źle zrozumieć dziwne zachowanie nauczyciela, który okazał mu przecież pomoc. Chciał nawet odebrać walizki i wrócić do mieszkania państwa Antolini, lecz dostrzegł kolorowe pismo, które ktoś zostawił na ławce obok. Zaczął je czytać, aby odciągnąć myśli od nieprzyjemnych spraw. Trafił na jakiś artykuł o hormonach i stwierdził, że jest ofiarą źle funkcjonujących hormonów. Po lekturze kolejnego felietonu, uznał, że ma raka.

W końcu wyrzucił gazetę i wyszedł na świeże powietrze i ruszył w kierunku wschodnich dzielnic, gdzie mógł coś zjeść w taniej restauracji. Po drodze minął dwóch mężczyzn, wyładowujących z ciężarówki ogromną choinkę. W lokalu zamówił kawę i racuszki, ale nie był w stanie niczego przełknąć. Potem powędrował na Fifth Avenue. Był poniedziałek przed świętami Bożego Narodzenia, więc wszystkie sklepy były otwarte i wszędzie można było zobaczyć świętych Mikołajów, potrząsających dzwonkami. Szedł przed siebie i nagle zaczęły dziać się z nim dziwne rzeczy. Miał wrażenie, że nigdy nie dotrze do chodnika po przeciwnej stronie ulicy. Był cały mokry od potu i zaczął rozmawiać z Alikiem, prosząc, aby nie pozwolił mu zniknąć. W ten sposób minął Sześćdziesiątą Ulicę i przysiadł na ławce. Postanowił, że nigdy nie wróci do domu i nie pozwoli, aby rodzice wysłali go do nowej szkoły.

Postanowił jedynie zobaczyć się z siostrą, by się pożegnać przed wyjazdem na zachód. Chciał zamieszkać w jakiejś pięknej okolicy, gdzie nikt nie będzie go znał i gdzie będzie mógł udawać głuchoniemego. Znajdzie pracę na stacji benzynowej, wybuduje chatę na skraju lasu i poślubi piękną dziewczynę. Pomysł tak bardzo mu się spodobał, że pobiegł do sklepu z artykułami piśmiennymi i kupił blok listowy oraz ołówek. Potem ruszył do szkoły, w której uczyła się Phoebe, żeby zostawić dla niej list z informacją, o której godzinie i gdzie się spotkają. Usiadł na schodach i nakreślił kilka słów, prosząc, aby przyszła do Muzeum Sztuki. Następnie ruszył w stronę gabinetu kierowniczki.

Nagle dostrzegł na ścianie napis: „Pies cię…” i bardzo się zdenerwował na myśl, że dzieci mogłyby go przeczytać. Starł go, obawiając się, że któryś z nauczycieli mógł pomyśleć, że to jego sprawka. W pokoju dyrektorki przekazał list starszej kobiecie, wyjaśniając, że jest bratem Phoebe Caulfield i na polecenie matki, która źle się czuje, ma zabrać dziewczynkę na lunch. Po opuszczeniu szkoły poszedł prosto do muzeum i zaczął kręcić się w pobliżu drzwi wejściowych. Nagle podeszło do niego dwóch chłopców, pytając gdzie są mumie. Zaczął żartować z nich, udając, że nie wie, co to takiego. W końcu zaprowadził ich do właściwej sali i wyjaśnił im, w jaki sposób Egipcjanie chowali zmarłych. Po jakimś czasie malcy odeszli, zostawiając go samego w grobowcu. Ze zdumieniem zauważył na ścianie identyczny jak w szkole napis. Z goryczą pomyślał, że zapewne podobny napis pojawi się również na jego grobie. Wyszedł z sali mumii i skierował się do toalety.

Kiedy wychodził z kabiny, omdlał. Ocknął się chwilę później, czując się nieco lepiej i wrócił w pobliże drzwi wejściowych, wypatrując siostry. Sądził, że może zobaczy ją po raz ostatni w życiu. Postanowił, że może odwiedzi ich w przyszłości, ale nie przed ukończeniem trzydziestego piątego roku życia. Wreszcie wypatrzył Phoebe. Szła w jego dżokejce na głowie i taszczyła jakąś walizę. Zadyszana, stanęła przed nim, oznajmiając, że jedzie razem z nim. Zakręciło mu się w głowie, lecz nie zgodził się. Zaczęła błagać, żeby wziął ją z uporem i kiedy stanowczo powtarzał, że nie ma takiej możliwości, rozpłakała się. Nie zważając na nią, zaniósł walizkę do przechowalni. Potem wrócił do dziewczynki i oznajmił, że nigdzie się nie wybiera. Chciał odprowadzić ją do szkoły, ale rzuciła mu prosto w twarz czapką. Oświadczyła, że już nigdy więcej nie pójdzie do szkoły. Holden starał się przekonać ją, że musi, ponieważ gra w przedstawieniu. Zapewnił, że odbierze walizki i wróci do domu. Wtedy z uporem powtórzyła, że nie wróci do szkoły i kazała mu zamknąć buzię. Osłupiał, uświadamiając sobie, jak bardzo jest zagniewana. Zaproponował, że pójdą razem na spacer i pozwoli jej tego dnia wagarować pod warunkiem, że nazajutrz grzecznie pójdzie do szkoły. Nagle pobiegła przed siebie, a on ruszył w kierunku zoo, wiedząc, że Phoebe pójdzie za nim. Kątem oka dostrzegł, że idzie równolegle do niego po drugiej stronie ulicy.

W ten sposób dotarli do ogrodu zoologicznego, ale starała się trzymać z dala od niego i nie odzywała się. Po jakimś czasie wyszli z zoo i przez tunel przeszli do parku. W oddali usłyszeli dźwięki karuzeli i Phoebe głośno zdziwiła się, mówiąc, że sądziła, iż zimą karuzela jest nieczynna. Zapytał, czy chciałaby się przejechać i bez zastanowienia kupił dla niej bilet, choć uznała, że jest już na to za duża. Podał jej go, chcąc przy okazji oddać pożyczone pieniądze, lecz poprosiła, żeby je dla niej przechował. Potem usiadł na ławce, a Phoebe podbiegła do karuzeli i wsiadła na wielkiego konia.

Po skończonej rundzie wróciła do niego, proponując, żeby teraz on się przejechał, ale wolał patrzeć na nią. Nieoczekiwanie pocałowała go i nałożyła mu na głowę czerwoną dżokejkę, mówiąc, że tymczasowo mu ją pożycza. Spytała, czy naprawdę wraca do domu, a kiedy odpowiedział, że tak, wróciła na karuzelę. W tej samej chwili zaczął padać ulewny deszcz i wszyscy uciekli pod daszek. Holden jednak siedział na ławce, przyglądając się krążącej wkoło siostrze i nagle poczuł się bardzo szczęśliwy.

26.
Na tym Holden zakończył swą opowieść, dodając, że po powrocie do domu rozchorował się i został skierowany do szpitala, w którym jego psychoanalityk zanudzał go pytaniami, czy będzie uczył się w szkole, do której wróci jesienią. Caulfield nie potrafił jednak tego przewidzieć, uznając, że lekarz zadaje głupie pytanie. W ubiegłą sobotę odwiedził go D.B. Przyjechał w towarzystwie Angielki, która miała grać w jego nowym filmie. Kiedy zostali sami, spytał Holdena, co myśli o historii, którą właśnie opisał. Chłopak nie wiedział, co mu odpowiedzieć, lecz żałował, że opowiedział ją tak wielu ludziom. Opowiadając ją, czuł się tak, jakby tęsknił za każdą osobą, o której wspominał.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie „Buszującego w zbożu” w pigułce
2  Robert Ackley - charakterystyka
3  Ward Stradlater - charakterystyka



Komentarze: „Buszujący w zbożu” - streszczenie szczegółowe

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: